Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 013 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Szu, szu...

niedziela, 11 kwietnia 2010 16:24
Skocz do komentarzy

Ostatnio stała się rzecz niebywała...nauczyli mnie jeżdzić na nartach....wiem, wiem...zmoim kręgosłupem nie powinnam, ale chodzę! Otóż w znanej wszystkim Białce Tatrzańskiej Małżon postanowił - ja cię nauczę!!!!

Dzień 1.... nie wiedziałam, że buty narciarskie są takie ciężkie. Trzeba je przypiąć do nart, które jak tylko śnieg poczują, to jadą. Potomka w tym czasie śmigała jak przeciąg z górki, mając narty pierwszy raz na nogach w sumie..

Trzeba być dzielnym...wziął mnie i Szwagierkę Małżon na pole koło góry i tłumaczy...kur...lecą co chwila...ty kretynko,pług, pług!!! Więc zwolniłyśmy Małżona z roli trenera i same postanowiłyśmy się uczyć...nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności ćwiczyłyśmy przed oknem chałupy, w której siedzieli sobie goprowcy i instruktorzy...jak się póżniej okazało, ubaw mieli z nas niezły i zaklady robili, kiedy wymiękniemy i zapiszemy się na lekcje...uffff...po 3 godz szarpania się z tymi cholernymi deskami poczłapałyśmy zapisać się na lekcje...

Dzień 2...lekcję mam o 9. Rozstrój żołądka i bieganie do łazienki od 7....trzęsą mi się nogi ze strachu...jedziemy...wychodzi instruktor i jakoś mi się lepiej zrobiło, bo ładny taki...wlazimy na górę. Nauka przypinania nart...Panie, to ja umiem!!!! No to zjeżdżamy...co, teraz???już??? w życiu!!!

I jeszcze mi każe czubki nart trzymać blisko siebie, a do tego patrzeć na niego...przecież nie mam 4 par oczu!!!

Ale potem ...zagadał mnie Sławek na maxa, i jestem na dole! jakim cudem? nie mam pojęcia...następna atrakcja to orczyk...mam sama jechać...łapy mi się trzęsą, ale trzymam fason...wsadzili mi jakiegoś kija metalowego z kółkiem na końcu między nogi i jadę do góry!!! hura!! a jak z tego zejść? drę się do Sławka instruktora, który jedzie przede mną...on też się drze, że mnie sam zdejmie. Dobra. I stał się cud! Po godzinie szarpaniny z instruktorem bardzo ślicznym sama zjechałam z góry...potem zostałam królową oślej łączki- tak ładnie zjeżdżałam...a co było dnia 4, to napiszę jutro...dodam tylko, że wzięli mnie na duuuużą górę...tam się popisałam jak nikt!

Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  241 004  

Tik - tak, tik - tak...

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O mnie

Jestem, jaka jestem. Mam wystarczająco dużo lat, żeby się wymądrzać, ale i wystarczająco mało, żeby popełniać błędy...Wariatka, furiatka, niezmordowany łazik górski, oryginał, jakich mało, cała ja...

Sznury i linki...

A mnie w sercu gra...

Całkiem inna kategoria...

Dla duszy głównie...

Dla łazików i włóczykijów...

Posłuchaj i popatrz...

Statystyki

Odwiedziny: 241004
Wpisy
  • liczba: 222
  • komentarze: 4732
Galerie
  • liczba zdjęć: 89
  • komentarze: 53
Bloog istnieje od: 3738 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Turystyka

Pytamy.pl